Miło nam poinformować, że absolwenci naszej szkoły świetnie radzą sobie w życiu, realizują swoje cele i marzenia. Zapraszamy do poznania relacji z Porto:
Czas spędzony w naszym grudziądzkim „Ekonomiku” był dla mnie szczególny nie tylko ze względu na naukę, kolegów i nauczycieli, ale też udział w wymianie międzynarodowej w ramach projektu Erasmus+ (http://www.ekonomik-grudziadz.pl/.../erasmus/nasz-projekt). Dostałem (i wykorzystałem!) szansę wzięcia udziału w czterech spotkaniach,  z których każde odbyło się w innym kraju: Rumunii, Polsce, Włoszech i Austrii. Mogłem więc zobaczyć niesamowite miejsca, doświadczyć ogromnej gościnnościi zaprzyjaźnić się z wieloma nowymi osobami – innymi, a jednak tak podobnymi do mnie. Każda godzina spędzona na tych wyjazdach była w pewien sposób magiczna, bo zabawa nieustannie przeplatała się z pracą nad naszym projektem. Ten czas był niepowtarzalny i dlatego jeszcze przed rozpoczęciem studiowania Finansów i Rachunkowości na UMK w Toruniu wiedziałem, że na pewno będę chciał wyjechać dokądś w ramach Erasmusa i w ten sposób doświadczyć tego ponownie. Ostatecznie doszło do tego, że realizuję ten semestr w Porto –
i to w czasie pandemii, choć wnioskowałem o wyjazd jeszcze zanim ktokolwiek myślał o jakimś wirusie. Cóż, myślę, że tak miało być, i choć korzystanie z uroków Erasmusa jest teraz utrudnione (choćby poprzez to, że przemieszczanie się między miastami oficjalnie jest zabronione lub to, że w weekendy wszystko zostaje zamknięte o godzinie 13:00), to jest to doświadczenie niepowtarzalnen i cieszę się bardzo, że nie zrezygnowałem z wyjazdu i mogę tu być. Podobnie jak podczas podróżowania w czasach technikum, najbardziej cieszę się z otaczających mnie ludzi – zarówno podobnie myślących studentów, jak i wykładowców z politechniki Porto. Zajęcia są prowadzone w języku angielskim i z reguły są łatwiejsze, niż te w Polsce, ale też nie są to wakacje – czyli jest właśnie tak, jak miałem nadzieję, że będzie. Chyba nie będzie niczym zaskakującym, gdy powiem, że całe to doświadczenie jest spełnieniem mojego marzenia: mieszkam, uczę się i wypoczywam w obcym kraju i to w mieście zarówno ciekawym dla oka turysty, jak i wygodnym dla potrzeb studenta.
 
Wniosek? Warto uczyć się języków obcych, z angielskim na czele. Wiem, że to dość wyświechtana rada, ale teraz jestem w stanie z całą pewnością potwierdzić jej słuszność. Bo czy to wszystko byłoby możliwe, gdyby nie komunikacja ponad granicami?